Ostatnio pojechałam na wieś do mojej koleżanki. Powiedziała mi, że jej kotka urodziła maluszki. Były urocze *.* Trzy z nich brązowe a jeden brązowo-biały. Nie mogłam się na nie napatrzeć.. Podczas gdy byłam zauroczona tymi maleństwami, koleżanka powiedziała mi rzecz, z której przez długi czas nie mogłam się otrząsnąć. Dowiedziałam się, że jeśli kociaczki nie znajdą właściciela, to je utopią. I co najgorsze - to jest na wsi codzienność. LUDZIE !!!
Ja nie rozumiem. Czy tylko moja osoba jest taka wrażliwa czy jestem po prostu przewrażliwiona ?
Kocham wszystkie zwierzęta, i nie pozwoliłabym na ich śmierć, zwłaszcza że mogę coś zrobić.
No a ja z natury już taka jestem, że się nie poddaje :) I to uratowało życie tych maluszków..
Umieściłam ogłoszenie na OLX (właściwie nie jedno), z treścią, że mam do oddania malutkie kotki. Szczerze, myślałam że będzie więcej chętnych. No ale najpierw napisał do mnie pan,
który wziął jednego. Potem pani, która również nie skusiła się na więcej. No i drugi pan, który wziął 2 - jednego dla siebie, drugiego na prezent dla brata. Zostały jeszcze 2 maluszki. Myślę,
że znajdą się chętni.. ;)
Ważne, że uratowałam te maleństwa. Ale cały czas gryzie mnie to, że właścicielka, czyli moja koleżanka nie przejmowała się ich losem. Gdyby nie ja, to by je utopili, ale nie pozwoliłam na to.
Masakra. Mogliby sterelizować kotki na wsi, żeby się nie okociły, zamiast odbierać życie tym bezbronnym kotkom. No cóż.. Takie życie na wsi..
A co wy o tym myślicie ?
Kocham wszystkie zwierzęta, i nie pozwoliłabym na ich śmierć, zwłaszcza że mogę coś zrobić.
No a ja z natury już taka jestem, że się nie poddaje :) I to uratowało życie tych maluszków..
Umieściłam ogłoszenie na OLX (właściwie nie jedno), z treścią, że mam do oddania malutkie kotki. Szczerze, myślałam że będzie więcej chętnych. No ale najpierw napisał do mnie pan,
który wziął jednego. Potem pani, która również nie skusiła się na więcej. No i drugi pan, który wziął 2 - jednego dla siebie, drugiego na prezent dla brata. Zostały jeszcze 2 maluszki. Myślę,
że znajdą się chętni.. ;)
Ważne, że uratowałam te maleństwa. Ale cały czas gryzie mnie to, że właścicielka, czyli moja koleżanka nie przejmowała się ich losem. Gdyby nie ja, to by je utopili, ale nie pozwoliłam na to.
Masakra. Mogliby sterelizować kotki na wsi, żeby się nie okociły, zamiast odbierać życie tym bezbronnym kotkom. No cóż.. Takie życie na wsi..
A co wy o tym myślicie ?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz